Patron naszej szkoły










Generał Franciszek Seweryn Wład

Franciszek Seweryn Wład urodził się 17 października 1888 roku w Ottyni na Ukrainie. W 1907 roku ukończył Korpus Kadetów w Koszycach rozpoczął służbę w armii austryjackiej. Podczas I wojny światowej, jako dowódca kompanii, brał między innymi udział w walkach z armią rosyjską na terenie Galicji, gdzie dostał się do niewoli rosyjskiej. Wywieziony na Syberię, ucieka przez Chiny, Japonię aż do San Francisco w USA. W 1916 roku w wyniku wymiany jeńców wojennych wrócił do armii austryjackiej  i walczył na froncie włoskim.

Służbę w Wojsku Polskim rozpoczął w listopadzie 1918 roku. W czasie wojny polsko bolszewickiej służył na stanowiskach sztabowych – jako szef sztabu Frontu Wołyńskiego, szef sztabu I Dywizjii Piechoty Legionów, szef Oddziału Wyszkolenia Sztabu Generalnego oraz jako z-ca dowódcy 25 Dywizji Piechoty w Kaliszu. W latach 1919 – 1921 studiował we francuskiej Wyższej Szkole Wojennej w Paryżu ( Ecole Superieure de Guerre ). Po ukończeniu szkoły otrzymał tytuł naukowy oficera Sztabu Generalnego. 15 października 1926 roku już, jako pułkownik objął dowództwo I Pułku Strzelców Podhalańskich w Nowym Sączu. 18 marca 1927 roku został mianowany dowódcą 25 Dywizji Piechoty w Kaliszu, a 28 października 1930 roku dowódcą 14 Wielkopolskiej Dywizji Piechoty w Poznaniu. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Ignacy Mościcki awansował go z dniem 1 stycznia 1933 roku na generała brygady.

W chwili wybuchu II wojny światowej generał Franciszek Wład dowodził 14 Dywizją Piechoty Armii „Poznań”. 1 września, 14 Dywizja znajdowała się na odcinku obrony Poznania. Walki toczyły się w Lesznie, Rawiczu, w rejonie Zbąszyna i Międzychodu. W nocy z 2-3 września 14 DP została przerzucona w rejon Swarzędza, a następnie nocą przedostał się w rejon Kutna. Początkowo w walkach w rejonie Kutna, Łęczycy i Piątku Polacy przełamywali opór oddziałów niemieckich, a 10 września rozbili niemiecką dywizję pancerną. Później do walki przystąpiła 10 niemiecka Dywizja Piechoty. Celem walk Polaków było przebicie się w kierunku Warszawy. Niestety, nasze wojsko zostało zaskoczone przez atak czołgów, wspieranych przez dwa dywizjony niemieckiego lotnictwa. W rejonie Kocierzewa Południowego generał Wład osobiście poprowadził żołnierzy 58 pułku piechoty do natarcia, odbijając rejon Kocierzewa.  Z jednostek 57 i 58 pułku piechoty uformowano kolumnę, która zgodnie z rozkazem miała zostać przesunięta w rejon Iłowa i Bud Starych.

17 września nad ranem ruszyli, ubezpieczani działkami przeciwpancernymi docierając pod Ił ów.  Tu przez cały dzień byli nękani zmasowanymi atakami lotnictwa, które poprzerywały łączność i doprowadziły do znacznego rozproszenia oddziałów. Żołnierze polscy zostali osaczeni w rejonie Bud Starych, a po po południu, 17 września generał wydał swój ostatni rozkaz: „… Rozkazuję dowódcom pułków z przydzielonymi związkami artylerii przejść przez Bzurę w rejonie Witkowie i przebić się przez pierścień nieprzyjaciela na Puszczę Kampinoską i dalej na Warszawę…”. Wieczorem zgodnie z rozkazem generała, sztab dywizji usiłował przeprawić się przez Bzurę, lecz mniszyli je Niemcy. Następną próbę sforsowania Bzury zaplanowano w rejonie Kamiona. Początek realizacji tego zadania generał Wład wyznaczył na godzinę 16.00 18 września. Niestety, około piętnastej, na punkcie obserwacyjnym w rejonie wschodniej części Kamiona Dużego, generał Wład został śmiertelnie ranny odłamkiem pocisku artyleryjnego. Zmarł około godziny 18.00 w pobliskiej gajówce. Przed śmiercią zdążył podyktować list do żony: „Myślę stale o Tobie… Umieram za Polskę. Wychowaj naszego syna na dzielnego Polaka. Spowiadałem się … Frank.” Generał pochowany został obok kościoła w Iłowie. W czerwcu 1940 roku przeniesiono ciało na cmentarz wojskowy na Powązkach.

Henryk Durski starszy szeregowy 57 pułku piechoty Armii „Poznań”, uczestnik bitwy nad Bzurą, tak opisuje pogrzeb Generała: „18 września o świcie, ocalałe resztki taborów Dowództwa 57 Pułku Piechoty znalazły się w okrążeniu. Znajdowaliśmy się wówczas na skraju jakiegoś lasu pomiędzy Iłowem a Kamionem. Około południa zbliżyły się czołgi nieprzyjaciela, a później rozpoczął się długotrwały ogień artylerii na rejon, w którym się znajdowaliśmy. (...). Noc przetrwali- śmy pod ogniem artylerii w lesie, w pobliżu drogi. Rankiem 19 września okazało się, że Niemcy przeczesują już teren, a nasi z innych oddziałów zostali rozbrojeni. Wychodząc z lasu na drogę zauważyliśmy zbliżające się z dala tabory. Spodziewając się spotkać kogoś z naszego oddziału, zaczekaliśmy. Okazało się, że na kilkunastu chłopskich podwodach wiezieni są ranni nasi żołnierze oraz Niemcy. Na pierwszym wozie z rannymi obok woźnicy siedział puł- kownik Dr Drożdżyński, lekarz szpitala DOK VII. Za ostatnim wozem, którym jechał tylko woźnica zauważyliśmy idą- cą obok wozu grupę swoich z naszego pułku. Szli poważni i skupieni. Na wozie były zwłoki przykryte kocem. Zapytałem, kogo wiozą, odpowiedzieli: zobacz. Był to nasz Dowódca Dywizji generał Wład. Powiedzieli mi, że mają od Niemców zaświadczenie, iż mogą generała pochować w miejscu, które uznają za odpowiednie. Był to Iłów. (..) Dotarliśmy do Iłowa. Skierowano nas pod gminę, gdzie mieściła się Komenda Placu. Tam ze zwłokami generała pozostali nasi oficerowie. Łoszyńskiego i mnie skierowano za druty, do prowizorycznego obozu jenieckiego, znajdującego się naprzeciw gminy. Obserwowałem, co dalej nastąpi. Po mniej więcej godzinie wyruszył kondukt w kierunku kościoła. Znając generała od chwili objęcia przez niego dowództwa 14 DP zależało mi bardzo na tym, aby uczestniczyć w jego pogrzebie. Udało mi się to dzięki znajomości języka niemieckiego. W drodze na miejsce spoczynku, wybranego na dziedzińcu kościelnym, kondukt był dwukrotnie zatrzymywany przez oficerskie patrole drogowe. Po stwierdzeniu, kogo wieziemy, oddawali honory wojskowe. Towarzyszył nam niemiecki kapral, który po przybyciu na miejsce polecił mi zawiadomić miejscowego proboszcza o pogrzebie. Podczas kopania grobu, płatnik pułku ppor. Bugajewicz zorganizował trumnę. Przy składaniu zwłok do trumny okazało się, że generał poległ, raniony śmiertelnie w brzuch odłamkiem granatu. Na spodniach w okolicach brzucha widoczna była plama z krwi. Płk. Dr Drożdżyński zdjął z palca generała obrączkę ślubną, a z kieszeni munduru wyjął portfelik, w którym był ryngraf Matki Boskiej Częstochowskiej i fotografia syna. Egzekwie odprawił po łacinie kapelan wojskowy w asyście miejscowego proboszcza. Przed ukończeniem Praca powstała w ramach projektu pn. „My dla regionu” realizowanego przez Fundację Fundusz Lokalny Ziemi Płockiej „Młodzi Razem” finansowanego ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego i Starostwa Powiatowego w Płocku. zakopywania trumny, przywieziono zwłoki niemieckiego żołnierza. Obecni przy tym byli niemieccy oficerowie i pluton honorowy. Polecono nam wykopać grób obok naszego Generała. Egzekwie odprawił kapelan wojskowy sam, ale już po niemiecku, a nie po łacinie. Wygłosił przy tym mowę pogrzebową, którą mnie do głębi wzruszył. Rozpoczął przemówienie od słów: „Przed chwilą pochowaliśmy dwóch żołnierzy, którzy ze sobą walczyli. Polskiego generała i niemieckiego szeregowca. Teraz stoją oni przed naszym wspólnym Bogiem”. Po zakończeniu przemówienia kapelan złożył na obu mogiłach kwiaty. Taki pogrzeb miał nasz Dowódca Dywizji Generał Franciszek Wład. Temu walecznemu i bohaterskiemu Generałowi na jego pogrzebie nie grała muzyka ani nie śpiewano pieśni dywizyjnych. Pozostała jednak po nim żywa pamięć, jako o ostatnim wspaniałym dowódcy 14 Wielkopolskiej Dywizji Piechoty, wchodzącej w skład Armii „Poznań”. Po powrocie z niewoli na przełomie października i listopada 1939 roku będąc w Warszawie poinformowałem wdowę po generale, gdzie jest pochowany”. (Informacje pochodzą z Archiwum Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą oraz z miesięcznika „Nasz Los” nr 11/2004).

W latach 70-tych w Iłowie jedną z ulic nazwano imieniem Generała Włada. W 2004 roku Szkoła Podstawowa w Kamionie otrzymała imię Generała Franciszka Włada, a od 26 lipca 2008 roku imię Generała Brygady Franciszka Seweryna Włada nosi Wielkopolska Szkoła Podoficerska Wojsk Lądowych w Poznaniu.

Autor: Emilia Dragan